Ślązacy a zasada jednego procenta. Nieuświadamiane mechanizmy polskiego nacjonalizmu

320px-Śląsko_godka_-_konferencja_30.06.2008_4p Dr hab. Tomasz Kamusella

Reader in Modern History

University of St Andrews

 

 

W roku 1997 polskie sądy zdelegalizowały Związek Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ). Od roku 2013 sądy te, na wniosek prokuratury opolskiej, bezwzględnie dążą do delegalizacji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej (SONŚ). W czwartek 18 czerwca 2015 roku sąd okręgowy w Opolu oddalił apelację SONŚ i podtrzymał decyzję opolskiego sądu rejonowego, który w styczniu 2015 roku nakazał rozwiązanie SONŚ. Europejski Trybunał Praw Człowieka, który podtrzymał polską decyzję delegalizacji ZLNŚ w wyrokach z 2001 i 2004 roku, apelował o dialog władz ze Ślązakami. W 2003 roku, ONZetowski Komitet do Spraw Likwidacji Dyskryminacji Rasowej skrytykował Polskę za fałszerstwa spisowe (irregularities) z roku 2002, głównie w zakresie uniemożliwiania podawania narodowości śląskiej, tj. przynależności do narodu śląskiego.

W spisie z 2011 roku, uniknięto takich fałszerstw, dlatego wiemy, że w Polsce mieszka 850 tysięcy Ślązaków, spośród których 550 tysięcy posługuje się na co dzień językiem śląskim. Pomimo nieprzerwanego milczenia organów państwa polskiego w zakresie zalecanego przez Europejski Trybunał Praw Człowieka dialogu ze Ślązakami, wydawało się że cichą odpowiedzią na zalecenie Trybunału było zarejestrowanie SONŚ w tymże spisowym roku 2011. Ze swej strony, SONŚ, w ramach zalecanego dialogu, zrezygnował w statucie ze stawania do wyborów parlamentarnych.

Jednak wkrótce się okazało, że nie było żadnego „cichego dialogu” państwa ze Ślązakami. Państwo fałszuje wyniki spisu z 2011 roku, reinterpretując deklaracje narodowości śląskiej jako deklaracje narodowości polskiej, co w przyszłości zapewne spowoduje kolejną reprymendę ze strony ONZ. Ponadto, o czym pisałem powyżej, polskie sądy – podobnie jak to było wcześniej w przypadku ZLNŚ – dążą do delegalizacji SONŚ.

O ile nie dzieje się to w sprzeczności z literą polskiego praw, to na pewno z jego duchem, jeśli wolno mi posłużyć się tą metaforą. Prawo to instrument regulacji stosunków między obywatelami i ich grupami w państwie. I jak to bywa z instrumentem sam z siebie nic nie może. Dopiero instytucje i uprawnieni ku temu funkcjonariusze państwa (tj. sędziowie) mogą zastosować prawo poprzez jego interpretację w konkretnej sytuacji. A instrument można stosować zgodnie z jego przeznaczeniem, lub nie. W przypadku delegalizacji SONŚ polskie prawo jest stosowane na tą drugą modłę. Polska konstytucja gwarantuje poszanowanie i ochronę mniejszości narodowych i etnicznych. Ponadto w preambule, dokument ten odwołuje się do najlepszych tradycji Pierwszej oraz Drugiej Rzeczypospolitej. Jedną z takowych tradycji było poszanowanie wielokulturowości i wielojęzyczności oraz tolerancja dla odmienności religijnej.

Wartości te są uporczywie naruszane przez państwo polskie w stosunku do Ślązaków, obywateli RP o śląskiej narodowości, którzy po upadku komunizmu stali się największą mniejszością narodową w wolnej i demokratycznej Polsce. Oczywiście ta dumna kwalifikacja „wolna i demokratyczna” brzmi ironicznie – o ile nie zgoła fałszywie – w uchu Ślązaka.

Zastanawia dlaczego administracja państwa polskiego oraz elity polityczne nią kierujące stosują polskie prawo wbrew niemu samemu, tylko po to aby zaprzeczyć istnieniu Ślązaków oraz odmówić im podmiotowości politycznej. Wnioskując na podstawie zachowania tejże administracji i elit względem Ślązaków można wysnuć następujące wnioski. Otóż Trzecia RP, pomimo preambułowych deklaracji, najściślej i najszerzej odwołuje się do tradycji PRLu, tradycji, które w oficjalnym dyskursie poważa się za „złe i niegodne”, bowiem związane z sowieckim zniewoleniem Polski po II wojnie światowej.

Jedną z tych PRLowskich tradycji była konieczność nieustannego pogłębiania etnicznojęzykowej jednolitości komunistycznej Polski. Utrzymywano wtedy, że w PRLu nie było żadnych mniejszości nardowych, jako że członkowie tychże – według oficjalnych źródeł – nie przekraczały jednego procenta ludności. W dzisiejszej Polsce ta polityczna zasada „jednego procenta”, pomimo demokratyzacji po roku 1989, zda się wciąż obowiązywać. Nie twierdzę, że zasada ta jest gdziekolwiek zapisana, lecz jej zastosowanie stworzyło PRL tym czym był. A postkomunistyczna Polska – czy się tego chce czy nie – w swym demograficznym i kulturowym kształcie jest prostą kontynuuacją PRLu, a w dużym stopniu także na polu polityki i dyskursu intelektualnego.

Mówiąc bardziej obrazowo, PRL kształtował Polaków przez półwiecze, a III RP dopiero od ćwierćwiecza. W tym także dzisiejszych prokuratorów, sędziów oraz polityków. W większości przypadków przyjmują oni – w raczej nieuświadomiony sposób – etnicznojęzykową jednorodność Polski za złoty wzorzec polskości, tym samym myląc PRL z II RP bądź Rzecząpospolitą Polski i Litwy. Mienią się demokratami i liberałami, lecz politycznie w zakresie organizacji państwowości najbliżej im do nacjonałkomunistów (tj. narodowych komunistów), którzy zarządzali PRLem zwłaszcza po roku 1956.

Ani Ślązaków, ani ich organizacji, ani języka śląskiego w wolnej i demokratcznej Polsce nie może być, bowiem Ślązacy byliby największą mniejszością narodową w tym kraju, a ich język byłby drugim największym w Polsce po samej polszczyźnie. Podług ostatniego spisu Ślązacy to dobrze ponad dwa procent ludności Polski, a osoby mówiące po śląsku to prawie dwa procent. Czyli – z punktu widzenia zasady jednego procenta dopuszczalnej odmienności – o wiele za dużo, o dwa razy za wiele.

St Andrews

19 czerwca 2015 roku

Oświadczenie SONŚ po decyzji Sądu Okręgowego w dniu 18 czerwca 2015

OŚWIADCZENIE

   W związku z niekorzystną dla naszego Stowarzyszenia decyzją sądu informujemy, że nadal konsekwentnie będziemy dochodzić swoich racji w zgodzie z prawem obowiązującym w Rzeczypospolitej Polskiej i Unii Europejskiej. Pragniemy też nadmienić, że wyrok ten nie jest dla nas w najmniejszym stopniu zaskoczeniem, gdyż wpisuje się w ciąg poczynań o charakterze politycznym a nie czysto prawnym. Są to decyzje ferowane na polityczne zamówienie rządzących, sprzeczne z postanowieniami Konstytucji RP tak co do wolności zrzeszania się obywateli, jak i swobody określania własnej tożsamości.

Decyzję dzisiejszą, tak jak poprzednie – począwszy od orzeczenia Sądu Najwyższego RP w naszej sprawie, uważamy za jawnie łamiące Ustawę o Mniejszościach Narodowych i Etnicznych oraz Języku Regionalnym a nawet sprzeczne z wiedzą, nauczaną już w szkole podstawowej. W kwestii narodowości śląskiej i prawa zrzeszania się osób uznających się za Naród Śląski wypowiedziały się dwie wybitne specjalistki w dziedzinie prawa: prof. dr hab. Anna Michalska z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, oraz dr Renata Hliwa z Instytutu Nauk Prawnych PAN; w ekspertyzie z lipca 1997 roku. Powstała ona dla ówczesnego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i w oparciu o wnikliwą analizę aktów normatywnych, jednoznacznie wskazywała na bezprawność ograniczania prawa Ślązaków do samookreślenia i zrzeszania się pod jakąkolwiek nazwą, to samookreślenie afirmującą. Być może ze względu na niepozostawiającą żadnych wątpliwości, pozytywną dla naszej mniejszości ocenę stanu prawnego, ekspertyza ta nigdy nie została upubliczniona, choć nie posiadała klauzuli tajności. Dopiero ostatnio udało nam się ją poznać, co dodatkowo utwierdza nas w pewności własnych racji. Każe to także uważać, że skoro jesteśmy grupą obywateli do której nie mają zastosowania prawa obowiązujące w państwie, zostaliśmy przez rządzących tym państwem skazani na rolę obywateli podrzędnej kategorii. Pełni praw obywatelskich pozbawiane są osoby skazane za przestępstwa. Pozbawiane jej są prawomocnymi wyrokami sądowymi. Nie wiemy kiedy i za co nasza społeczność została części swoich praw obywatelskich pozbawiona. Będziemy się starali tego dowiedzieć i dowieść, że uczyniono to bezprawnie. Mamy pełną świadomość, że czeka nas jeszcze długotrwały wysiłek na tej drodze.

Jednocześnie informujemy, że nasze Stowarzyszenie nadal działa w oparciu o przysługujące nam prawa i że wszelkie podjęte a także dopiero zaplanowane działania są i będą kontynuowane ku pożytkowi naszych członków, lokalnych społeczności i społeczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej.

Piotr Długosz                                                           Jerzy Ciurlok

Przewodniczący SONŚ                                              Rzecznik SONŚ

Nowe dowody w sprawie SONŚ i odroczenie decyzji Sądu Okręgowego

sonsLogoW dniu 11 czerwca w Opolu odbyło się posiedzenie Sądu Okręgowego, w którym rozpatrywano postanowienie sądu pierwszej instancji, który nakazuje rozwiązać Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej.

Pełnomocnik Stowarzyszenia mecenas Józef Fox przedłożył do materiału dowodowego ekspertyzę, jaka już w roku 1997 została przygotowana na zlecenie Biura Prawnego Kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Dokument został przygotowany przez naukowców Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Polskiej Akademii Nauk.

Konkluzje ekspertyzy jednoznacznie pokazują, że już w roku 1997 nie było prawnych przeszkód do rejestracji stowarzyszenia z nazwą NARODOWOŚĆ ŚLĄSKA. Jednak ta pozytywna dla Ślązaków ekspertyza nie została upubliczniona.

Sąd Okręgowy w Opolu zarządził tygodniową przerwę na zapoznanie się z materiałem. Decyzja zostanie ogłoszona w dniu 18 czerwca 2015.

 

Po spotkaniu integracyjnym SONŚ w Chorzowie.

SAM_0312SAM_0351W dniu 30 maja 2015r na Dolinie Górnika w Chorzowie odbyło się spotkanie integracyjne członków i sympatyków Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej.

W imprezie uczestniczyło prawie 40 osób , m.in z Chorzowa, Świętochłowic oraz Mysłowic

Pogoda – jak widać na zdjęciach dopisała :-)

SAM_0285SAM_0349

Dziękujemy wszystkim uczestnikom za przybycie, szczególne podziękowania dla Pana Błażeja oraz Pana Andrzeja za organizacje pikniku oraz Pana Piotra za fotografowanie (wszyscy trzej SONŚ koło Chorzów)

SAM_0346SAM_0309

Spotkanie integracyjne SONŚ w Chorzowie

plakat 30 maj_4Chorzowskie koło Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej organizuje piknik integracyjny połączony ze spartakiadą dla dzieci i dorosłych.

KIEDY – 30 maj 2015r. 11:00 – 15:00

GDZIE – Chorzów, Dolina Górnika – skrzyżowanie ulicy Wiejskiej i Głównej w Chorzowie (link do mapy https://www.google.pl/maps/@50.3214745,18.9570245,17z )

Koszt uczestnictwa obejmujący poczęstunek grillowy, napoje oraz nagrody dla zwycięzców wynosi 10zł

Zapisy oraz wpłaty na imprezę przyjmuje Pan Piotr Noszczyk (e-mail sons.chorzow@onet.pl )

ZAPRASZAMY DO WSPANIAŁEJ ZABAWY PRZY GRILU NA ŁONIE NATURY.

 

 

SONŚ w Czechach na „Mieszaniu owiec”

2

16 maja członkowie i sympatycy kół SONŚ z Mysłowic, Świętochłowic i Rudy Śląskiej pojechali na wycieczkę integracyjną na czeską stronę Śląska do Koszarzysk na „Miszanie owiec”.
Humory i pogoda dopisały – wszyscy czekamy na następne wyjazdy !!!

Wycieczka chorzowskiego SONŚ do Rud Raciborskich i Raciborza

10931170_952846441402072_4068981516577277122_n

9 maja 2015 roku odbyła się wycieczka chorzowskiego koła Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej oraz jego sympatyków.

Pogoda dopisała -było ciepło i słonecznie.

Najpierw zwiedziliśmy Zabytkową Stację Kolejki Wąskotorowej w Rudach, która po ostatnim remoncie zachęca do kolejnych odwiedzin. Jest nowy parking, peron, toalety. Zobaczyliśmy pomieszczenia grupy rekonstrukcyjnej „Die Kampfgruppe Hoffmeyer”, która udostępniła do zwiedzania kilka pomieszczeń zabytkowej stacji. W kasie przybiliśmy pieczątki do książeczki „Odznaki Górnośląskiej” i pojechaliśmy do Pocysterskiego Zespołu Klasztorno – Pałacowego w Rudach. Tam obejrzeliśmy zabytkowy park w otoczeniu bazyliki mniejszej – Sanktuarium Matki Boskiej Rudzkiej, gdzie znajduje się barokowa Kaplica Maryjna z łaskami słynącym obrazem Matki Bożej Pokornej. W parku zobaczyliśmy wiele drzew liczących sobie ponad 150 lat, w tym dąb szypułkowy „Cysters”mający 450 lat i 720 cm w obwodzie.

Kolejnym przystankiem wycieczki było muzeum w Raciborzu. W budynku przy ul. Gimnazjalnej najbardziej podoała się wystawa „W domu Ozyrysa”, gdzie obejrzeliśmy mumię egipską i inne eksponaty o tematyce egipskiej. Przewodnik opowiedział historię sprowadzenia mumii do Raciborza. Ciekawa była także wystawa „Cyna śląska”, gdzie eksponowano cynowe przedmiotu do użytku domowego: talerze, kufle, misy, dzbany, świeczniki i inne.. Pochodziły m.in. z Opawy, Wrocławia, Legnicy, Świdnicy, Raciborza i Tarnowskich Gór. Na zdjęciach ulic, zabytków, ulic pochodzących z trzech okresów: przed II wojną światową, w 1945 r. po zakończeniu wojny i współcześnie, mogliśmy zobaczyć jak wiele Racibórz utracił z tego, co było piękne. I jak wiele współczesnych inwestycji nie pasuje do zabytkowej części Raciborza. W budunku muzealnym przy ul.Chopina obejrzeliśmy bardzo ciekawą wystawę archeologiczną z eksponatami pochodzącymi nawet przed 1200 r. p.n.e. Ciekawe były dawne urządzenia dentystyczne. Na ostatnim piętrze obejrzeliśmy wystawę o tematyce piwowarskiej, z uwzględnieniem browaru raciborskiego, jako najstaszego browaru górnośląskiego.

Ostatnim etapem wycieczki było poznanie Zamku Piastowskiego i Browaru Racibórz. Na zamku trafiliśmy na imprezę regionalną z występami folklorystycznymi, prezentacją okolicznych gmin, pokazami rękodzieła lokalnych artystów. Najciekawszy obiekt zamku, tzn. kaplica św. Tomasza Becketa nie była w tym dniu udostępniona. Zwiedzanie browaru zakończyło się degustacją raciborskiego piwa.

Silezjanistyka, nie zaprzepaśćmy unikalnej szansy

Silezjanistyka, nie zaprzepaśćmy unikalnej szansy

Tomasz Kamusella

Reader in Modern History

University of St Andrews

Szkocja, Wielka Brytania

 

Pod koniec kwietnia 2015 roku Facebook udostępnił użytkownikom interfejs w języku śląskim. W marcu tego roku Samsung wprowadził do sprzedaży komórki z menu po śląsku. Od końca pierwszej dekady XXI stulecia ukazuje się rocznie około 20 nowych tytułów książek w pełni lub częściowo śląskojęzycznych. Większość z nich jest wydawana przez Ślōnsko Nacyjno Ôficyno (Narodową Oficynę Śląską) z Zabrza, do której w ciągu ostatnich lat dołączyło SONŚ (Stŏwarzyszyniy Ôsobōw Narodowości Ślōnskij) jako kolejny wydawca publikacji po śląsku. Prawie wszystkie te książki publikuje się w standardowym zapisie śląszczyzny (tj. ślabikŏrzowym szrajbōnku), w tym wydano też dwa elementarze tego języka. Od roku 2007 Ślōnsko Nacyjno Ôficyno wydaje pierwsze w historii czasopismo częściowo w języku śląskim, Ślůnsko Nacyjo. W tymże samym roku doszło do międzynarodowego uznania śląszczyzny jako języka, poprzez nadanie jej kodu szl w ramach międzynarodowego standardu ISO693-3. A rok później, w 2008 roku, ruszyła śląskojęzyczna Wikipedia, czyli Ślůnsko Wikipedyjo. W tym samym czasie na rynku ukazało się parę obszernych słowników języka śląskiego, w tym największy trzytomowy Zbornik polsko-ślůnski (Słownik polsko-śląski, 2007-10). Od bez mała dekady po śląsku ukazuje się wiele artykułów i blogów na internecie. W owym języku gorąco dyskutuje się na forach gazet lokalnych i regionalnych (np. Dziennik Zachodni) oraz krajowych (np. Gazeta Wyborcza). W sieci lokalne stacje radiowe i telewizyjne nadają programy po śląsku, a na youtube’ie zawiesza się coraz więcej mniej lub bardziej profesjonalnie zrobionych teledysków i krótkich filmów. Businessom trudno nie zauważyć tego trendu. W Górnym Śląsku restauracje obok menu po polsku, angielsku i niemiecku, coraz częściej oferują jadłospisy po śląsku. W roku 2013, dość spektakularnie, w samolotach linii lotniczych Bingo Airways, wprowadzono instrukcję bezpieczeństwa oraz usługi prowadzone po śląsku, obok polskiego i angielszczyzny. A od roku 2014, w ramach projektu „Przeciwdziałanie miękkiej dyskryminacji osób mówiących po śląsku”, finansowanego z funduszu europejskich organizacja Pro Loquela Silesiana prowadzi akcję uświadamiającą „Poradzisz? Gŏdej!”. W jej ramach spoty filmowe i billboardy namawiają do używania języka śląskiego we wszystkich sferach życia w Górnym Śląsku, na równi z polszczyzną: w sklepie, w banku, na poczcie, czy w urzędzie.

W ostatnim spisie powszechnym (z roku 2011) okazało się, że językiem śląskim posługuje się na co dzień ponad pół miliona osób. A w największych jak dotychczas badaniach ankietowych Mniejszości Niemieckiej w Górnym Śląsku, przeprowadzonych przez University of Osaka z Japonii, okazało się, że po półwieczu komunistycznego zwalczania niemczyzny na Opolszczyźnie, pierwszym językiem domowym górnośląskich Niemców jest właśnie śląszczyzna. Ktoś powie, to mały język. Może i tak, ale dwa oficjalne języki Unii Europejskiej mają o wiele mniej osób, które się w nich zwyczajowo porozumiewają, tj. maltański i irlandzki, z odpowiednio, 350 tysiącami oraz 17 tysiącami użytkowników. Po irlandzku, który jest jedynym narodowym i pierwszym oficjalnym językiem Irlandii, wydaje się zaledwie 20 tytułów książek (które nie są podręcznikami szkolnymi) rocznie. Czyli tyle samo co po śląsku. Tylko że cała produkcja książkowa w języku śląskim jest w pełni finansowana przez samych Ślązaków, bez żadnej pomocy ze strony państwa, odmiennie niż to się dzieje w przypadku wydawnictw irlandzkojęzycznych w Irlandii. Ale przecież te ponad pół miliona osób śląskojęzycznych płaci podatki, a Polska jest demokratycznym państwem, konstytucyjnie gwarantującym równość wszystkich obywateli oraz zakazującym jakiejkolwiek dyskryminacji z powodów różnic językowych, etnicznych czy religijnych. Stąd zdawałoby się, że już od dawna język śląski winien być jednym z przedmiotów w szkołach górnośląskich, a państwo za podatki Ślązaków winno dotować wydawanie podręczników, książek i czasopism po śląsku, jak i produkcję radiową, telewizyjna oraz filmową w tymże języku.

Jednak wbrew powyżej opisanej rzeczywistości i zapotrzebowaniu społecznemu, wbrew wynikom spisu, wbrew uznaniu śląszczyzny jako języka w świecie, wbrew zasadom demokracji oraz swobodom obywatelskim, polska administracja państwowa utrzymuje, również wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi, że nie istnieje zarówno język śląski jak i sami Ślązacy (czyli wedle wyników powyżej wspomnianego spisu, największa mniejszość narodowa współczesnej Polski). Najsmutniejsze jest to, że elity intelektualne Górnego Śląska zdają się ściśle podążać za chorągwią tego politycznie (czytaj: nacjonalistycznie i ksenofobicznie) uwarunkowanego dogmatu, pomimo konstytucyjnie zagwarantowanej wolności badań naukowych i tradycji autonomii uniwersytetów, które prawnie usankcjonowano właśnie po to, aby umożliwić naukowcom wybiegać w przyszłość i sięgać spojrzeniem dalej niż nakazują ograniczenia ideologiczne rządzące polityka dnia bieżącego. Tytuł profesora zobowiązuje, z łaciny termin ten oznacza „osobę głoszącą prawdę”, nawet – a zwłaszcza – jeśli prawda ta okazuje się niewygodna i niechciana. Tylko w ten sposób można przełamywać tabu i stereotypy, dokonywać odkryć. Inaczej wciąż by nauczano w szkole, że ziemia jest płaska a słońce krąży wokół niej.

Naukowcy i uczelnie górnośląskie nie wywiązują się z tego obowiązku badawczo-społecznego. Ponownie (jak wcześniej za komunizmu) zawodzą mieszkańców Górnego Śląska, ślepo podążając za żądaniami władzy centralnej, niepomni etosu nauki, temu że mają służyć radą i wiedzą mieszkańcom regionu, oraz że ich rolą wypowiadać na głos to o czym władza woli milczeć, a także podejmować na te tematy dogłębną i konstruktywną dyskusję. Bez otwartej dyskusji o otaczającej nas rzeczywistości, demokracja to pusty frazes, prowadzący w stronę „demokracji sterowanej” (managed democracy), jaką się uprawia w postkomunistycznej Rosji, a od niedawana w Węgrzech. W latach 1996-2004 na Uniwersytecie Opolskim wydano 14 tomów w serii „Najnowsze Dzieje Języków Słowiańskich”, w tym tomy poświęcone językowi kaszubskiemu (2001) oraz rusińskiemu. Ten pierwszy uznano oficjalnie za język w Polsce dopiero w roku 2005, a tego drugiego do dziś nie poważa się jeszcze za język w Ukrainie. Na tym polu naukowcy górnośląscy wykonali pionierską, prekursorską pracę. Lecz jak widać z omawianego tu przykładu śląszczyzny, często nie zauważa się tego co najbliższe, i pod samym nosem. W serii znalazło się miejsce na język serbołużycki (1998), którym na co dzień nie posługuje się we wschodnich Niemczech więcej niż 3 tysiące osób, ale już nie na język śląski, który rozbrzmiewa po całej Opolszczyźnie, za pewnym wyjątkiem samego Opola. Wydawany od roku 2000 w Instytucie Śląskim w Opolu wielotomowy zbiorczy słownik całości słownictwa języka śląskiego zanotowanego w piśmie i podczas badań etnograficznych w wieku XIX i XX, aby mógł ujrzeć światło dzienne musiał zostać opatrzony dosyć obraźliwym tytułem Słownika gwar śląskich, choć słowo „gwara” ma wiele negatywnych konotacji, a w tym znaczeniu winno się stosować termin „dialekt”.

Większe zainteresowanie i zrozumienie dla kwestii języka śląskiego wykazują międzynarodowe organizacje bądź korporacje utrzymujące, obsługujące i rozwijające cyberprzestrzeń, oraz naukowcy za granicami Polski. Pierwszy obszerny artykuł poświęcony tematyce języka śląskiego ukazał się w jednym z najważniejszych czasopism slawistycznych Welt der Slaven (numer 1, tom 58) w roku 2013. Tak więc ze silezjanistyką (czyli filologią języka śląskiego) może być tak jak onegdaj ze slawistyką. Pierwsze katedry języków słowiańskich utworzono na przełomie wieku XVIII i XIX na uniwersytetach niemieckojęzycznych, głównie na ziemiach Habsburgów, a dopiero później w krajach słowiańskojęzycznych. Nie zdziwię się, kiedy pierwsza katedra silezjanistyki nie powstanie w Opolu czy w Katowicach, lecz w USA lub Austrii. Będzie to kolejna zaprzepaszczona szansa korzystania z i promowania tego co najlepsze, najciekawsze i wielokulturowe w naszym regionie, hajmacie, domu wszystkich mieszkańców Górnego Śląska.

 

Kreślono w St Andrews

3 maja 2015 roku

w dniu święta pierwszej

polskiej i europejskiej Konstytucji.

Ten tytuł zobowiązuje, także i

w Górnym Śląsku

Pogrzeb Heleny Buchner

25 kwietnia 2015 zmarła Helena Buchner. Była autorką pięciu znanych Ślązakom powieści „Hanyska”, „Dzieci Hanyski”, „Ciotka Flora”, „Dziewczyny z Koziej Górki”, „Opowiastki znad Brynicy”

29 Kwietnia 2015 odbył się w Jełowej pogrzeb na którym pojawiła się delegacja z SONŚ, która złożyła wieniec na grobie zasłużonej dla śląskiej kultury pisarki.

Winszujymy!

Spokojnyj, radosnyj Wielkij Nocy!

jajco sons